Kiedy masz dziecko, czyli czujność 24/7

Jakiś czas temu sieć zawrzała z powodu zapierającego dech w piersiach filmiku, opublikowanego na profilu MissArabUSA. Rzecz dzieje się pewnie w Stanach. Z domu do ogrodu wychodzi małe dziecko, w wieku około roku. Rozgląda się, kilka kroków dzieli go od przydomowego basenu, woda kusi.

W wielu amerykańskich domach prywatny basen to coś zupełnie normalnego. Maluch podchodzi do krawędzi basenu, do wody wpada mu zabawka, więc kuca, by ją zdobyć. Widzimy jego małą rączkę którą macha pod wodą, po czym…  sam wpada do wody. Z przerażeniem obserwujemy chwile, kiedy dziecko szamoce się w wodzie. Po kilku sekundach ze zdziwieniem i ulgą obserwujemy, jak mały kładzie się na powierzchni i w ten sposób utrzymuje się przez jakiś czas. Maluch popłakuje, ale generalnie spokojnie leży na wodzie. Trwa tak kilka minut, dopóki tata, który nagrywa całe zdarzenie, podchodzi i uwalnia dzieciaka.

Dla mnie widok był zdumiewający, a wachlarz emocji oscylował pomiędzy przerażeniem, smutkiem, ulgą, po zdziwienie, podziw, zaciekawienie, a i to pewnie nie wszystkie.  Czy to naturalne, że tak małe dziecko wie, jak zachować się w wodzie? Kiedy niemowlę traci umiejętność pływania? Czy można malucha wytrenować? I wreszcie, czy to etyczne? Po co ktoś nagrał taki filmik?

Zaraz przypomniał mi się przypadek znajomego dwulatka ze Stanów. Sytuacja podobna – lato, cieplutko, kolorowo, basen zaprasza orzeźwieniem. Maluch jak zawsze wbiega do wody, ale wyjątkowo nie ma odpowiedniego kombinezonu wypełnionego styropianem. W ciągu kilku chwil tata wyławia małego smoka. Na szczęście. Specjalne kombinezony chronią przed utopieniem, ale jednocześnie uczą, że woda to miejsce wspaniałe i bezpieczne.

Mając umiejętności takie jak maluch na filmie, pewnie niejedno dziecko miałoby szansę przeżyć we własnym domu lub na egzotycznych wczasach, gdyby było nauczone, jak się zachować w pierwszej chwili  po kontakcie z wodą. Oczywiście, rodziców nie zwalnia to z czujności, myślenia, przewidywania, odpowiedzialności i po prostu – bycia cholernym rodziciem, no ale…

Zapytałam więc o zdanie zaprzyjaźnionego z nami Norberta Lewandowskiego, instruktora oswajania z wodą niemowląt oraz nauki pływania dzieci, młodzieży i dorosłych, Prezesa Fregata Swimming.

Dla maluszka w wieku kilku, kilkunastu miesięcy woda to jeszcze wciąż naturalne środowisko. Dziewięć miesięcy rozwoju w wodach płodowych zrobiło swoje i niemowlę przede wszystkim nie boi się wody, czuje się w niej wręcz naturalnie. Sytuacja przedstawiona na filmie nie jest jednak naturalna, toteż nie wolno zakładać, że każde dziecko będzie w tak swobodny sposób utrzymywać się na powierzchni. Umiejętności jakie prezentuje dziecko to wynik uczęszczania na zajęcia na basenie prowadzone przez wykwalifikowanych instruktorów.

A jednak. Nauka. Dodatkowo zajęcia na basenie, o czym już pisaliśmy, wpływają dobroczynnie na rozwój maluszka.

Wzmocnienie mięśni i kręgosłupa, poprawa kondycji, ogólnej sprawności i koordynacji, korzystny wpływ na układ oddechowy – to tyko wybrane zalety zajęć dla niemowląt na basenie. Jedno trzeba natomiast zaznaczyć wyraźnie – niezależnie od tego jaki poziom umiejętności osiągnie nasze dziecko w wodzie, ani jak świetnie i swobodnie będzie sobie radzić, nie wolno pozostawiać go ani na chwilę bez opieki. W wodzie poświęcamy mu nie 90, ani nawet nie 99, lecz 100 proc. uwagi.

I ja też się pod tym podpisuję. Idę zapisać nasze Smoki na basen. Mimo że już pływają. A i mi by się przydało. Może uda się bez kłopotów z uchem naszej małej Flutter…

mamafit

Hania, nadaktywna mama dwójki, fitnesska, humanistka. Na blogu piszę o zdrowiu, aktywności, rozwoju, relacjach i o tym, jak łapać życie garściami, cieszyć się dziećmi i jednocześnie rozwijać pasje. Tak, można :) Rozgość się :)

Przeczytaj również