Pies w rodzinie – jak to jest?

Pies w rodzinie - jak to jest?

Czekaliśmy na niego cały tydzień, dzieci pucowały swoje pokoje, pozwijały kable, pochowały zabawki, leżące wszędzie najbardziej w świecie potrzebne rzeczy, odrobiły lekcje. Wszystkie buty na miejscu w szafie, przygotowane maskotki do zabawy. Będziemy mieli pieska. Radość była wielka.

Nie wiedziałam tylko, co zrobić z chomikiem. Młode wpadnie i rozniesie starego schorowanego chomika razem z klatką, myślałam. A potem przyszedł. Malutki, grzeczniutki, z miną niewinnego dziecka. Przywitał się nieśmiało ze wszystkimi, obwąchał pierwszą część domu.

Pierwszy spacer

To pierwszy pies w naszej rodzinie, wszyscy jesteśmy bardzo podekscytowani. Na pierwszy spacer idziemy jeszcze bez smyczy, za to rodzinnie, uroczyście, jakbyśmy organizowali osiedlowy pochód. Jest i pierwsze siusiu! Co za sukces!

Zabawy w domu

Pluszowy jamnik przyjaciel BasteraPluszowa kulka – kot i stare kapcie. To dobre na chwilę. Jeszcze sam nie wiem, co się dzieje i gdzie jestem. Ale ten pluszowy jamnikowaty przyjaciel… taaak, tego lubię!

Zakupy

Dobrze mieszkać w dużym mieście, gdzie sklepy ze wszystkim są czynne do późna i nie jesteś uzależniony od obsługi wielobranżowej sieciówki, która na pytanie dziecka, czy są może smycze, odpowie opryskliwie, że chyba się sklepy pomyliły! Rzucają co jakiś czas rzeczy z różnych bajek, więc nie rozumiem o co pani chodziło, ale to w jaki sposób traktuje się klienta – dziecko szczególnie świadczy o kulturze człowieka.

Pojechali więc w 4 (beze mnie, Tata, Dzieci i Pies) do psiego sklepu i kupili: 5 metrową smycz z odblaskiem, zamiast obroży szelki do smyczy, zabawkę do gryzienia, smakołyki, miseczki, milusie legowisko a nawet psie pieluchy! Podobno mają tam nawet bar dla psów 🙂

Nie pomyśleli tylko o jednym – ubranku. Jak się później okazało, byłoby całkiem przydatne, bo jesienna pogoda nie zachęca psa do spaceru. Zapiera się to, trzęsie, z załatwiania się nici. Za to w domu, na grubaśnym dywanie – rozkosznie! Nikt i tak nie zauważy plamy 😉 Rozpoczynamy naukę, do tego służą właśnie psie pieluchy, które rozkłada się na podłodze i stopniowo przesuwa w kierunku drzwi razem z zabrudzonym papierem toaletowym dla właściwego zapachu.

Toaletowy rytuał

Ubieramy się, wychodzimy. Baster ma swój specjalny toaletowy skwerek. Zanosimy go tam, bo sam nie pójdzie z powodów własnych. Po tygodniu idzie mu już całkiem nieźle, za każde skuteczne wyjście dostaje nagrodę. Robi więc co trzeba i samodzielnie wraca do domu. Na dalsze spacery nie wychodzi, trzeba go nieść, bo byśmy tak stali i patrzeli na siebie. Ma to psie dziecko charakterek, nie ma co!

Tu dygresja – sprzątam po psie i wszyscy inni też. Nienawidzę psich kupek na trawnikach, chodnikach, wszędzie, a zwłaszcza na dziecięcym buciku! Masz psa, to po nim sprzątaj!

Będę z wami spał!

Najlepsze na senStraszny z niego poduszkowiec i przytulas. Pierwszego dnia trzeba go było uśpić na kolanach i w kocyku, bo chodził marudny, myśleliśmy że z tęsknoty, a on był śpiący. Dopiero później poznaliśmy jego rytm i zrozumieliśmy, że pies potrzebuje snu jak dziecko. Zabawa, spacer, sen, spacer, zabawa, jedzenie, sen, spacer, zabawa itd. W dzień śpi na swoim fotelu albo na łóżku, a jeszcze lepiej na kolanach i na brzuchu (jak na załączonym obrazku). Kiedy chce mu się spać przychodzi się przytulić 🙂 I musi być tam gdzie my, samotność jest zupełnie nie dla niego. Nawet kiedy udaje, że śpi, czujnie reaguje na dźwięki i przybiega, kiedy zostaje sam. W nocy pies preferuje spanie w łóżku na poduszce i ostatnio najlepszym rozwiązaniem jest konfiguracja pies + starszy brat 😉 Trochę jednak nie byłam przygotowana na budzenie się w nocy obok psiego nosa na mojej poduszce…

Słodki jest

Bardzo grzeczny i w ogóle nie interesuje go chomik, zwierzak może więc stać na swoim dawnym miejscu na podłodze bez stresu. Przytula się, bawi, cieszy się i zajada nawet marchewkę z rosołu i jabłko, oprócz swojej karmy, która najmniej mu smakuje, ale łaskawie z ręki to już zje… I świetnie szczeka grubym głosem na obce psy, które przechodzą koło jego własnego domu i osobistego skwerku oraz na koty, które mieszkają na jego ogródku, a także czasami na nas, jak po cichu wchodzimy do pokoju 🙂

Czy warto mieć psa?

Po tygodniu z psem:

  • Ze zdziwieniem obserwuję, jak dobry ma wpływ na dzieci
  • Cieszę się, że mamy takiego fajnego psiego przyjaciela
  • Podziwiam jego dystyngowaną naturę i charakter indywidualisty
  • Poznałam ciekawe historie innych właścicieli psów, bo na spacerze z pieskiem każdy chętnie się zatrzymuje, zachwyca jakie to małe i śliczne, i opowiada
  • Zapanował nowy porządek w rodzinie, poranne wstawanie, czas na zabawy i troskę
  • Miłości, radości i ciepła, którą daje pies nie zastąpi żadna zabawka, ani żadne inne zwierzę
  • Zauważam, że wbrew oczekiwaniom starsze dziecko świetnie odnajduje się w nowej sytuacji, a najmłodsze dziecko ma objawy zazdrości (w końcu „urodziło” się coś młodszego od najmłodszego, czego nie można tarmosić tak mocno, jakby się chciało, a oni wszyscy tak się cieszą – reakcje podobne jak u syna, kiedy urodziła się tak wyczekiwana siostrzyczka), co jest normalne i wymaga z naszej strony zrozumienia, troski i czułości.

Warto mieć psa, jeśli jesteśmy świadomi co się z tym wiąże, będziemy kochać i dbać jak o nowego członka rodziny. W końcu pies to też człowiek. 🙂

mamafit

Hania, nadaktywna mama dwójki, fitnesska, humanistka. Na blogu piszę o zdrowiu, aktywności, rozwoju, relacjach i o tym, jak łapać życie garściami, cieszyć się dziećmi i jednocześnie rozwijać pasje. Tak, można :) Rozgość się :)

Przeczytaj również