Pies w rodzinie, małe podsumowanie

Niedługo minie pół roku jak mamy psa. Kto by pomyślał, że pies w rodzinie to tyle radości i że wszyscy go tak pokochamy. Wiadomo było, że będziemy kochać, ale nie spodziewałam się, że TAK.

Pies to miłość

  • Pies jest pluszowy, wszyscy chcą go przytulać od rana aż po noc, w podróży, w drodze do sklepu. Wszędzie.
  • Pies odstresowuje, ma miłą sierść, której głaskanie wycisza, uspokaja, pozwala wrócić do równowagi po szkolnych i pracowych stresach
  • Pies jest śmieszny, wszyscy chcą się z nim bawić
  • Pies jest przyjacielski. Nikt tak się nie cieszy na mój widok, jak pies!
  • Pies wyciąga nas na dwór. Albo i nie, jak pada i jest zimno.
Pies w rodzinie

Pies to miłość

Pies to radość

  • Bieganie po całym domu w tą i z powrotem z psem to wielka frajda
  • Można odkrywać psią tajną bazę pod jednym z łóżek i to, co do niej zaciąga – wielkie skarby: moje buty, papier ścierny, chusteczki higieniczne, a czasem nawet wykradzionego pluszaka
  • Ściganie się z psem na spacerze to nowa jakość spacerów!
  • Kopanie dziury, nawet w dywanie – super zabawa!
  • Obserwowanie psich rytuałów na wybiegu i zabaw z psim kuzynem u dziadków, jak razem aportują jednego pluszaka – jeden za jedno ucho, drugi za drugie 🙂

 

Pies to radość

Pies to radość

Oprócz tych niewątpliwych cudowności, pies to także odpowiedzialność

  • Poranne i późnowieczorne spacery
  • Specjalne gotowanie, bo karmy nie rusza!
  • Sprzątanie
  • Wychowanie

No i kto teraz to wszystko posprząta?

A jamnicza psychologia to oddzielny rozdział. Pan i pani weterynarz powiedzieli, że rośne nam samiec alfa i warto wybrać się do szkoły.

Tata stwierdził, że to nieprawda, bo jemu jest zawsze bardzo uległy. Mała alfka. Romeo. 🙂

Dzwoniłam do szkoły dla psów, pani stwierdziła, że jamniki są trudne w szkoleniu, co nie znaczy – niemożliwe. To kot w psiej skórze. Widzimy to. Akceptujemy. Staramy się pokazać, kto tu rządzi: wchodzimy pierwsi, jesteśmy konsekwentni, dajemy jedzenie na końcu i tylko w misce. Nadal szczeka wychodząc z domu, zaczepia inne psy jak jest na smyczy, a nawet warczy na przechodniów. Zupełnie inaczej jest bez smyczy, wtedy zachowuje się zupełnie normalnie.

No chyba że spotyka dziewczynę swojego życia! Raz na wybiegu (to taki umowny wybieg, nie ogrodzony, raczej miejsce psich spotkań) poznał taką. W końcu pani ją zabrała, nasz był na smyczy, żeby za nią nie pobiegł. Kiedy został uwolniony, bo dziewczyna oddaliła się już znacznie, wyrwał za nią jak szalony! Ukochana! Już pędzę! Na szczęście zatrzymał się przed ulicą i udało się go złapać. Od tamtego dnia chodzi tam i jej szuka. Pachnącej, cudownej. No i nie lubi weterynarza, o czym niżej.

A z tą szkołą spróbuję przymierzyć się jeszcze raz.

Pies to czasami też i zmartwienie

Ostatnio zaczął dziwnie charczeć, jakby kaszleć, jakby chciał wymiotować. Pojechałyśmy do weterynarza. Miał chwilę, żeby się oswoić z miejscem, owąchał wszystko dokładnie, poczuł się trochę bezpieczniej, bo po ostatnim szczepieniu na wściekliznę znielubił miejsce. Jego przekonanie  potwierdziło kolejne doświadczenie – warsztaty z weterynarzem dla dzieci i zwierzaków, na których pan opowiadał o psach i kotach, a potem pokazywał klinikę i chciał zademonstrować na naszym Psiaku, jak przebiega badanie. Nic się nie udało, pies odmówił współpracy przy tych warunkach i poddać musiała się przyszła matka – labradorka. Pan weterynarz na koniec spotkania rekomendował szkołę dla psów, a ja zajęłam się tematem, ale póki co „na sucho”. To właśnie wtedy zadzwoniłam do szkoły, przestudiowałam jamniczą psychologię, trochę zmieniliśmy w swoim postępowaniu, przestaliśmy go nosić, nastąpiła delikatna poprawa.

Pies w rodzinie

Kradzież skarpetki w biały dzień 🙂

Przy okazji studiowania tego tematu, dowiedziałam się z przygazetkowej książeczki na temat wychowania psów, co zrobić, aby pies nie podgryzał rąk u nas czy u dzieci. Dla psa to podobno normalne, że gryzie 🙂 Zawsze gryzł, tak się bawił od małego. Zamiast na niego krzyczeć, trzeba pisnąć jak pies. Wtedy rozumie, że to boli. Od tego dnia dzieci co chwilę piszczały, a Psiak przestał nas podgryzać. Nauczył się też siadać, zostawać. I doskonale rozumie, co do niego mówimy. Tylko nie zawsze chce przyjść, coś zostawić albo zrobić to, co mu każemy.

No ale wracając do weterynarza i kaszlu. Pani go osłuchała, jak już się pozwolił w końcu dotknąć. Piszczał jakby go rozdzierano ze skóry! A pani doktor tylko dotykała go stetoskopem. Wyjaśniła się sytuacja, kiedy Psiak piszczy podczas zabaw z Młodą. Manipulant jeden.

– Nic mu nie zrobiłam! Naprawdę!

– No, to czemu piszczał?!

A tu proszę, piszczy na wyrost, bo mu jest nie miło.

Druga pani zastosowała chwyt dominujący, uspokoił się, pozwolił się zbadać. Do tego pełen wywiad – ile waży, co zjadł, jakie objawy, to, tamto. Lepiej niż z dzieckiem! Żadne pięć minut jak w przetwórni chorób w przychodni.

Okazuje się, że nie wolno dawać psu kości z kurczaka. Wiedziałam, że cienkich nie może, ale że  w ogóle? Chrząstki są ok., ale kości są ostre i mogą uszkodzić narządy wewnętrzne. A on tak lubi, chrupie ze smakiem. No dobrze, nie wolno – dostosujemy się. Idziemy na zdjęcie rentgenowskie sprawdzić, czy nie utknęła mu jakaś kostka. Znowu walka z ułożeniem. W końcu się udało. Kości nie ma, jest za to zapalenie oskrzeli.

Po kolejnej chwili znów na stół. Tym razem jest już grzeczny, nie protestuje, dostaje 2 zastrzyki i listę zaleceń, jak dalej postępować. Jutro znów wizyta. Po lekach widać poprawę, już tak nie kaszle. Na drugi dzień kolejne zastrzyki (jest grzeczny!) i leki do domu. Jak z dzieckiem. Tylko lekarz jakby z większym sercem, pasją, wiedzą. Leczenie kompleksowe, nie na czuja.

Mamy pieska, trzecie dziecko w domu 🙂

Inne wpisy na temat naszego psa w rodzinie:

mamafit

Hania, nadaktywna mama dwójki, fitnesska, humanistka. Na blogu piszę o zdrowiu, aktywności, rozwoju, relacjach i o tym, jak łapać życie garściami, cieszyć się dziećmi i jednocześnie rozwijać pasje. Tak, można :) Rozgość się :)

Przeczytaj również
  • Uwielbiam psy 🙂 Obecnie mam sunię sznaucerkę miniaturową i na tle tej rasy mam fioła. Mądre wierne i urocze 🙂 Z tymże wśród psów to ja zawsze jestem ta alfa. Miałam jamnika szorstkowłosego, doga niemieckiego, owczarka niemieckiego ale najbardziej pokochałam sznaucery, takiej wierności żadna rasa nie zagwarantuje a chodzi jak cień za mną wszędzie, wc, kuchnia, czasem potykam się o nią 🙂

    • MamaFit

      Super 🙂

  • Mój dom zawsze pełen był, jest i będzie psich przyjaciół, nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej. 🙂

    • MamaFit

      Ja już teraz też nie 🙂

  • Oj tak, marzy nam się czworonozny przyjaciel! Niestety w Szwajcarii to dość problematyczny i kosztowny temat, a w naszym mieszkaniu to nawet zabronione są zwierzęta 🙁

    • MamaFit

      O, to przykra sytuacja!