Program 500 plus – mój osobisty żal i obywatelskie zadziwienie

Program 500 plus

Tak się składa, że zawsze chciałam mieć dwoje dzieci. Wizję mojego dorosłego życia jako taką miałam już od dziecka. Oczywiście, trudności na jakie się natknęłam po drodze, zwłaszcza jako rodzic, to materiał na dość czarne scenariusze. Ale to wszystko już nieważne, bo czeka nas świetlana przyszłość. Program 500 plus.

Ponarzekam sobie, a co!

Powiem głosem pewnie nie tylko swoim, ale wielu, wielu, wielu rodziców, a zwłaszcza mam. Z moich matczynych niezbyt miłych doświadczeń:

  1. Długość urlopu macierzyńskiego – 16 i 20 tygodni. Na tym polu dużo się poprawiło, mogę tylko żałować, że urodziłam (się) za wcześnie, ale było, minęło. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.
  2. Brak babci pod ręką. Kto nie ma ten wie, co to znaczy. Mimo to wróciłam po tych marnych kilku miesiącach do pracy, oddając swoją wypłatę niani.
  3. Brak elastyczności. Jak pogodzić dojazd i 8 godzin przeznaczonych na pracę z wychowaniem dziecka? Jak można nadrobić bycie rodzicem w ciągu dwóch godzin po południu, aż maluch padnie ze zmęczenia, a ja razem z nim?
  4. Brak właściwej infrastruktury – podjazdy, drzwi, tramwaje. Absurdy, które na co dzień wkurzają. I o ile rodzic może je ominąć wsadzając Malucha do nosidełka, o tyle osoby niepełnosprawne na wózku inwalidzkim ciągle nie znajdują dla siebie przyjaznego otoczenia. Nikt tego nie widzi? Wystarczy się przejść w butach zwykłego człowieka, a wyobraźnia powinna zadziałać.
  5. Brak zrozumienia. Brak kultury. Krótka pamięć. Pożarte wszystkie rozumy. To bardziej społeczne kwestie, które spotkać można na co dzień w formie wszystkowiedzącej cioci, konserwatywnego szefa, najmądrzejszych współpracowników. Każdy wie lepiej, co dla ciebie dobre. Hehe.

No dobrze. To tyle.

Program 500 plus

Mamy teraz taki fajny wrzód na dupie, pod tytułem program 500 plus. Jaki tupet trzeba mieć, żeby takimi obietnicami mamić ludzi? Jak bezmyślnym, żeby na to dać się nabrać?

Może nie dla każdego jednak, może tylko na drugie i kolejne, może dla najbiedniejszych, może dedykowane. Podyskutujmy, warto się zastanowić nad tym. No jasne. Teraz to warto. Wtedy niekoniecznie.

Załóżmy, że program z fanfarami wchodzi w życie. Bez żadnych ale, bez wyjątków. Tak po prostu, żyjemy w cywilizowanym prorodzinnym kraju, dla którego przyszłość najmłodszego pokolenia jest istotna. Każda rodzina ustawia się grzecznie w kolejce co miesiąc po swoje 500 plus.

Dodatkowe 500 zł – zaszalejmy!

Może zainwestujemy w nianię, dzięki czemu mama w końcu będzie mogła iść do pracy, a szef nie będzie kręcił nosem, że zwolnienia, że dzieci, że za chwilę znowu ciąża…? Może lepiej odłożyć na emeryturę, bo tu nie wiadomo, czego się spodziewać? Może lepiej zadbać o wykształcenie dziecka, żeby w dogodnych warunkach mogło szybko podjąć pracę, by potem utrzymywać biednego rodzica? A może jeszcze jedno dziecko? Przy czwórce to już prawie tyle, co niektórzy zarabiają spędzając całe życie w pracy.

Demografia na plus

Gdyby 500 złotych miałoby mnie skłonić do podjęcia roli rodzica po raz trzeci, poprosiłabym o umowę na comiesięczne wypłacanie wynagrodzenia rodzicielskiego, do momentu, kiedy dziecko nie stanie na nogi i nie będzie w stanie samodzielnie podjąć się dorosłości. A nawet, pójdźmy dalej, poproszę o zagwarantowanie miejsca pracy i godnego wynagrodzenia wraz z mieszkaniem. A dla mnie – godnej emerytury. Bo nie o te 500 złotych chodzi. A o warunki, w jakich żyjemy, a właściwie – pędzimy. O możliwość łączenia pracy z wychowaniem dzieci. Nikt nie wychowa dziecka za 500 złotych. Wychowuje się głową, czasem, miłością, a te rozwijają się i są dostępne w określonych warunkach nie tylko finansowych, ale uzależnionych od szeregu innych czynników.

Problem więc jest dużo bardziej złożony. I warto przeanalizować, zanim rzuci się smakowite słowne kąski, cały łańcuch, jego poszczególne elementy i końcowy efekt zmiany.

Jeśli celem programu 500+ jest poprawa demografii, to szczerze wątpię w osiągnięcie celu. Jeśli ma służyć poprawie komfortu życia, to każdy dodatkowe 500 chętnie przyjmie. Pod warunkiem, że nie zabierze się mu w podatkach i w obcięciu innych dostępnych, aczkolwiek wątpliwych, przywilejów.

To jak w końcu będzie?

Pytam się, bo chcę wiedzieć, czego się spodziewać. Choć właściwie jedno co pewne to zmiana. Będzie inaczej – to na pewno 😉

Fot. Sathyatripody, pixmac.com

mamafit

Hania, nadaktywna mama dwójki, fitnesska, humanistka. Na blogu piszę o zdrowiu, aktywności, rozwoju, relacjach i o tym, jak łapać życie garściami, cieszyć się dziećmi i jednocześnie rozwijać pasje. Tak, można :) Rozgość się :)

Przeczytaj również
  • Ano właśnie, te 500 złotych być może dziś by było ale skąd gwarancja, że za dwa lata nikt nie powie: „sorry z przyczyn budżetowych zabieramy”. A dziecko przecież dalej potrzeby swoje będzie miało. Skoro można mieszać z latami przejścia na emeryturę – w sposób absolutnie bezkarny, zabierać pieniądze z OFE itd, itp. to co tam „nędzne” 500zł?
    Z jeszcze innej strony, sprawdził ktokolwiek jak dodatkowe 500zł ma się do wszelkich zasiłków, progów przyznawania pomocy itp? Bo obiecujący raczej nie.

    • MamaFit

      Tak, łatwo się rzuca obietnicami. Szkoda, że tak łatwo się mówi i jeszcze gorzej – że się wierzy. Można wyciągnąć wniosek, że jedynym celem było wygranie wyborów. Nic zresztą to nowego… Mój ulubiony komentarz Abelarda Gizy: https://www.youtube.com/watch?v=IfnBbF9wf00

  • Ilona K

    tak, zgadzam się w całej rozciągłości tematu (znaczy z całą rzeką :-)). Mnie nie omamili, trzeciego dziecka z tego powodu nie będzie, a dyktatura, jaka zaczyna się wkradać do naszego kraju jest przerażająca! Niby można było się spodziewać, ale będziemy niemile zaskoczeni jeszcze nie raz… biedne nasze dzieci, bo skoro teraz jest tak-hmm, żeby nie użyć wulgaryzmu powiem beznadziejnie (ale to nie to samo ;-)), to co ich czeka, kiedy dorosną? Strach się bać!
    Haniu, pozdrawiam cieplutko!

    • MamaFit

      Nasz codzienny serial obyczajowy, będzie się działo, nie ma co! 😉
      Pozdrawiam serdecznie! 🙂

  • Ja tam jakoś w to 500 nie wierzę… na pewno jakoś elegancko uda się naszym politykom wybrnąć z tej obietnicy, jak zwykle zresztą. W myśl zasady umiesz liczyć, licz na siebie proponuję nie słuchać obietnic przedwyborczych 🙂

    • MamaFit

      Może będzie nawet mniej elegancko 😉

  • Temat jeszcze zupełnie mnie niedotyczący, a wszystko wskazuje, ze do czasu kiedy zacznie mnie dotyczyć cała sytuacja może przejść niejedną rewolucję 🙂

    • MamaFit

      Tak na pewno będzie się działo… 🙁

  • Ja nie wierzę w dobre intencje rządu. Jeśli dadzą pieniądze to zapewne wymyślą inne podatki, aby je sobie odebrać. Możliwe również , że okres wypłat będzie tak krótki, że nie będzie się opłacało rodzić masy dzieciaczków. Jest to zachęta, ale dla najbiedniejszych, bo wychowanie dziecka kosztuje o wiele więcej niż 500 zł miesięcznie 🙂