Jak kreatywnie powiedzieć dziecku „Kocham Cię”?

Jak kreatywnie powiedzieć "Kocham Cię"

Kiedyś, dawno dawno temu, w 2003 roku, kiedy urodziło się nasze pierwsze dziecko, martwiliśmy się, że nie będzie nas stać na zabawki. Piękne, kolorowe, markowe, od których uginały się półki w sklepach. Potem nie wiadomo jak i kiedy szukaliśmy wąskiej ścieżki, którą moglibyśmy się dostać do pokoju – cała przestrzeń domu zagarnięta została przez klocki, grające ślimaki, grzechotki, gryzaki, zabawkowe aparaty fotograficzne, samochody, misie, drewniane puzzle i gumowe figurki dinozaurów.

Zabawki zawładnęły naszym życiem. Dziecko nim zawładnęło. Wszystko było podporządkowane temu małemu terroryście.

Chaos

Żeby trochę nad nim zapanować, chowaliśmy zabawki na tymczasem. Po miesiącu są jak nowe 🙂 Nadawałyby się na kolejną Gwiazdkę, urodziny czy Dzień Dziecka 😉 Jednak jedno okazało się hitem, którego nie dało się schować ani na chwilę.

Patyki, kamienie, taśma klejąca, słomki i klocki

W jednej ręce patyk, w drugiej kamień. Ile było bolesnych upadków, które mogłyby kończyć się dużo łagodniej, gdyby ręce były dostępne! Albo te kilometry taśmy klejącej, które nie wiadomo dlaczego tak bardzo fascynowały Młodego. Fotel bujany ochroniony taśmą klejącą, krzesło, taborety, a pomiędzy nimi słomkowe rurociągi i osiedla z klocków.

Pewnego pięknego dnia…

Zapragnęliśmy wzbić się na wyżyny kreatywności i rodzicielskiej wspaniałomyślności. Ciasto drożdżowe robione wspólnie z dzieckiem 🙂 Świetnie! Dziś łapię się za głowę, kiedy przypominam sobie całą podłogę w kuchni białą od mąki. Gdzie ja miałam rozum? Za to pokłady niezwykłej matczynej cierpliwości i wyrozumiałości – ogromne!

Mamusiu, zrobimy kasztanowe ludki?

Kasztankowe ludkiBo kasztanowe ludki to czas, kiedy pracujemy wspólnie, tylko ona i ja. Najpierw idziemy na spacer, zbieramy kasztany. Mają takie fajne zielone czapeczki. A te liście jakie palczaste! O, zobacz, jeżyk! 🙂 A potem wspólnie ustalamy projekt. W tym roku wyszła nam rodzinka – mama, tata, starszy brat i młodsza siostra. Ile było śmiechu, bo mama zrobiła za krótką nogę! Albo głowa odpadła na podłogę! To nie głowa, tylko pupa! :):):)

Tak. Dzieci wcale nie potrzebują nowych, wyszukanych, przepięknych zabawek. Cieszą się nimi przez chwilę. Marzą o nich, bo reklamy podsycają ich chcenie. Ja też marzyłam o wielu pięknych zabawkach, a nawet czasem udało mi się to wielkie marzenie zrealizować – kuchenka służy do dziś, a mój stary dobry Ken obsługuje nie jedną, ale chyba z 15 Barbie. Ale te wszystkie plastikowe marzenia bez ciepła, miłości, przytulasów, czytania bajek, zrozumienia, chwili-tylko-dla-ciebie nigdy nie będą tym, czego dziecko naprawdę potrzebuje. I dlatego co roku robimy kasztanowe ludki. A codziennie mamy swoje małe rytuały, które mówią ciągle to samo: „Kocham cię, jesteś dla mnie bardzo ważny/a”.

mamafit

Hania, nadaktywna mama dwójki, fitnesska, humanistka. Na blogu piszę o zdrowiu, aktywności, rozwoju, relacjach i o tym, jak łapać życie garściami, cieszyć się dziećmi i jednocześnie rozwijać pasje. Tak, można :) Rozgość się :)

Przeczytaj również
Nagroda za cały rok
Szczęście mierzone na chwile
  • Tak, bardzo ciepły wpis. Rodzic dla dziecka i dziecko czy też dzieci dla rodziców to jest cały świat. Zabawki to tylko takie wypełniacze 🙂
    A przytulasy i poczucie bezpieczeństwa jest bezcenne, trzeba codziennie to czuć i o tym mówić. Bo to takie oczywiste ale nigdy dość opowiedziane 🙂

    • MamaFit

      No właśnie 🙂